poniedziałek, 26 marca 2018

FMX Diverse Night of the Jumps - Kraków Tauron Arena

 Cześć wszystkim! Dzisiaj przychodzę do Was z relacją z ostatniej imprezy, na której byłam w sobotę. Bilety kupiłam w tajemnicy już w lutym. Wiedziałam, że mojemu chłopakowi się to spodoba. Zresztą, nie trzeba być fanem motoryzacji, aby zrobiło to niezwykłe wrażenie. Wszystko odbyło się na krakowskiej Tauron Arenie. Ale od początku.

Były to Mistrzostwa Świata we Freestyle Motocrossie. Celem było wykonanie różnych tricków na crossach podczas skoku z ramp, skoczni. Na liście zawodników znajdowali się najlepsi z różnych krajów: dwaj Polacy, Niemiec, Holender, Australijczycy, czterokrotny mistrz świata z Hiszpanii, Czesi i kilku innych. 

Impreza rozpoczęła się pokazem pirotechnicznym oraz świetlnym, by wprowadzić widownię w klimat. Następnie była konkurencja gdzie każdy z zawodników wykonywał po 7 tricków w półtorej minuty. Każdy był punktowany przez jury. Chłopaki prezentowali świetny poziom, szczególnie Australijczycy (Rob Adelberg) oraz Niemiec (Luc Ackermann). Jako reprezentant Polski wystąpił Marcin Łukaszczyk. Nie wygrał on głównej nagrody, ale zwyciężył w konkurencji "skoku wzwyż na crossie". Po wstępnych eliminacjach była przerwa, podczas której nie można było się nudzić, bowiem zorganizowano wyścig dzieci. Dzieciaki w wieku 6+ ścigały się na małych crossach po torze pełnym wybojów, zakrętów i przeszkód. Wszystkim szło niewiarygodnie dobrze. Podziwiam te dzieciaki. Jak to dzieci, swoją niezdarnością, ale i zawziętością wywołały również u nas sporo uśmiechu. Wywrotka? Szybko podnoszą się i pędzą dalej. 

Następnie odbyły się mistrzostwa FMB czyli tym razem rowery. Chłopaki z różnych krajów skakali z ogromnej skoczni i w powietrzu wykonywali tricki. Robiło to niesamowite wrażenie. Pokazali najwyższy poziom. Tuż po tym widzów czekała atrakcja specjalna czyli tricki wykonywane na skuterze śnieżnym. To coś niebywałego robić salta i inne akrobacje na maszynie, która waży ponad 200 kilogramów!

I w końcu finał! W finałowym przejeździe główni zawodnicy wykonywali jeszcze po kilka sztuczek, by zdobyć dodatkowe punkty. Finalnie wygrał Hiszpan Mikael Melero ( kolejny raz zostając mistrzem świata). Osobiście kibicowałam Australijczykowi lub Niemcowi, bo zrobili dużo fajniejsze show. Polak - Marcin Łukaszczyk też pokazał klasę, jednak odrobinę mu  zabrakło, by porwać widownię i jury.

Cała impreza była świetna i na długo pozostanie w mojej pamięci. Wszystko robiło wrażenie. Począwszy od samej Areny, która jest wielka, przepięknie oświetlona, przez ten niesamowity show, który zagwarantowali zawodnicy. Każdemu przejazdowi towarzyszyła świetna muzyka m.in AC/DC - "Thunderstuck", który opublikowałam w ostatnim poście. To dodatkowo nakręcało ludzi. Na widowni zasiadło na pewno parę tysięcy osób. Event był super zorganizowany. My z Krzysiem siedzieliśmy dość blisko więc mieliśmy doskonały widok. Polecam każdemu taką zabawę, nawet jeśli nie jesteście zainteresowani motoryzacją.

 Kolekcjonerskie bilety, a czemu by nie? ;-)



Zapamiętałam nazwę tej figury - Tsunami 











 Powyższe zdjęcia pochodzą z oficjalnego wydarzenia na Facebooku


Moje zdjęcia ♥




 Nie zabrakło także sportowych furek, czyli Lamborghini, Ferrari oraz Nissana GTR. Cudaśne!

Pozdrawiam!

sobota, 17 marca 2018

Nie znoszę wiosny

Przedwiośnie i sama wiosna w sobie wprawiają mnie w niezwykłą chandrę . Czyli stan beznadziejny. Mam bardzo słabe samopoczucie, zły humor i ogólnie jestem przygnębiona. Pewnie dla większości wiosna to wspaniały czas kiedy wszystko się zieleni, wychodzą pierwsze kwiatki, a ptaki śpiewają głośniej. Ja tego nie lubię. Wolę zimne miesiące. Uwielbiam jesień, a jeszcze bardziej zimę. Tak. Zima to moja ulubiona pora roku. Najgorszy jest dla mnie przełom marca i kwietnia, wraz z początkiem maja. Po tylu miesiącach w ciemności trudno jest mi się przystosować do coraz dłuższych dni.Poza tym to błoto. Zmienna aura. Słońce, deszcz, słońce, deszcz. Nie lubię wiosny i tyle. 

Kiedy przyjaciele są daleko, z pomocą przychodzi muzyka. To najlepszy sposób na przetrwanie wiosny dla mnie! Dodaje energii, wręcz elektryzuje. Jedną z piosenek, idealnych na ten czas jest:


niedziela, 4 marca 2018

Galeria figur stalowych w Krakowie

W weekend wybrałam się na wystawę, o której myślałam już długo. 
Galeria figur stalowych to wystawa czasowa krakowskiego Muzeum Inżynierii Miejskiej. Na hali znajdziemy kilkadziesiąt rzeźb stalowych inspirowanych postaciami z bajek, filmów, zwierzętami, celebrytami czy modelami szybkich samochodów ( w skali 1:1 ) tj. Mercedes, Aston Martin, Lamborghini, a nawet Złomek z bajki "Auta". Wszystkiego można dotykać, a do samochodów wsiadać.
Wszystkie rzeźby bardzo mi się podobały, ale najbardziej urzekł mnie chyba osioł ze Shreka, królik Bugs, Anubis noi oczywiście tron z kultowego serialu, którego nazwę znają wszyscy.

Po pierwszym "WOW" w głowie pojawia się myśl jaki ogrom pracy został włożony w każdą z tych rzeźb. Coś wspaniałego. Materiał na rzeźby pochodzi ze złomu. I to właśnie z niego powstały dzieła sztuki. Widać każdą nakrętkę, łańcuchy, śrubki, koła zębate i tysiące innych części. Są one ze sobą nawzajem pospawane. To oznacza setki, jeśli nie tysiące godzin pracy. Jest to w 100% praca ręczna. 

Z tego co wiem w kilku polskich miastach jest podobna wystawa więc jeśli macie okazję wybierzcie się, bo to co zobaczycie naprawdę Was zszokuje ( w pozytywny sposób ). Polecam!













Pozdrawiam!

niedziela, 18 lutego 2018

Weekend na stoku!

Cześć wszystkim. Dzisiaj krótka relacja z naszego weekendowego wypadu na narty. Wybraliśmy się w czwórkę na stok, na którym byłam już dużo razy czyli Czorsztyn-Ski w Kluszkowcach. Podoba mi się tam, ponieważ nie jest tłoczno, jest dużo tras do wyboru ( bo aż 8 ) noi ceny nie są kosmiczne.

W zeszłym roku nauczyłam jeździć na nartach mojego chłopaka, a tym razem jego siostrę i jej chłopaka. Nie jestem jakimś mistrzem zjazdów, ale uwielbiam narty już od wielu lat i bardzo się cieszę, że zaraziłam nimi trzy osoby, które dotychczas nie miały nart na nogach. Wszystkim się podobało chociaż początki były ciężkie i wymagały skupienia. Było dużo wywrotek, ale jeszcze więcej śmiechu i zabawy. A pod koniec dnia ciężko było mi dogonić tych bzików. 

Wniosek nasuwa się sam: nie trzeba się bać i próbować. Upadki mogą zaboleć, 
ale od tego mamy tyłki żeby miękko lądować i szybko się podnosić.

Narty są super i polecam każdemu takie zimowe szaleństwo.





Moi trzej kursanci! :)

czwartek, 15 lutego 2018

Pepsi-Cola

Cześć wszystkim! Dzisiaj krótko, bez zanudzania. Trochę mnie tu nie było, a to przez sesję na studiach, a to trochę przez problemy zdrowotne. Ten rok zaczął się dla mnie trochę pechowo, ale myślę, że nie będzie taki do końca. Na dodatek, w zeszłym tygodniu dostałam pierwszy w swoim życiu mandat (za prędkość)! Nowym autem. Śmiałam się w duchu, że to taki chrzest tego naszego nabytku. No nic, świat się nie zawali od jednego, małego mandatu :D Po jutrze jadę na narty i już nie mogę się doczekać żeby trochę pozjeżdżać.

Polecam wszystkim świetną piosenkę! 

Warto wsłuchać się ( lub przeczytać ) tekst, który jest zwrotem chłopaka do -ex chłopaka swojej dziewczyny. W bardzo ładnych słowach spławia faceta :D Bardzo melodyjna i szybka. Trwa nie całe 3 minuty.  Myślę, że Tobie też wpadnie w ucho. O muzyce mogę gadać bez końca. Uwielbiam!

Tak, było mi zimno, ale chociaż było śmiesznie! :)

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Koncert Davida Guetty!

W ubiegłą sobotę na Tauron Arenie w Krakowie grał David Guetta. Nigdy nie byłam jeszcze na tak olbrzymim koncercie z muzyką elektroniczną, house-ową, a więc chciałam spróbować. Bilety leżały już na półce od października. W końcu nadszedł ten wieczór. Hala wypełniona była tysiącami ludzi. Byliśmy w strefie Golden Circle, czyli tej najbliższej sceny. Widziałam wszystko dobrze i wyraźnie, nikt mi nie zasłaniał. Guetta zagrał mnóstwo swoich kawałków, przez nowe mixy do tych najbardziej popularnych jak np.: "Lovers on the sun", "Would I lie to you", "Play hard", "Memories" i dużo, dużo innych. Wyskakałam się na najbliższy miesiąc. 

Świetna muzyka i świetne efekty specjalne. Buchające ognie, fajerwerki, lasery, olbrzymia ilość confetti - to wszystko napędzało imprezę jeszcze bardziej. Od zawsze uwielbiam koncerty i to już się chyba nie zmieni. Najbardziej lubię ten moment kiedy basy wprawiają w ruch moją klatkę piersiową, a muzyka rozrywa bębenki w uszach. Niezastąpione uczucie.

 Jedyną wadą było to, że... piwo było drogie :D 
 











MOJE ZDJĘCIA



 

Polecam!