poniedziałek, 22 maja 2017

Moto Show Kraków 2017

Odkąd mam prawo jazdy i chłopaka, który kocha samochody, sama trochę zafascynowałam się nimi. Uwielbiam sportowe auta z dużą ilością koni mechanicznych pod maską. Najbardziej pociągają mnie te nowe, szybsze, zgrabniejsze. Krzysiek za to lubi starsze, ale stuningowane. 

Moto Show to taka namiastka Szybkich i Wściekłych.
Moto Show w Krakowie był świetną okazją do zadowolenia zarówno mnie jak i Krzysia. To coroczny event na krakowskim EXPO. Dwie wielkie hale wypełnione najlepszymi samochodami. Jedna z nich - dla aut nowych, z salonu, motocykli. Druga - dla podrasowanych przez właścicieli. Niektóre z nich na prawdę zapierały dech i z nie dowierzaniem patrzyliśmy jak ludzie potrafią odpicować swoje stare samochody. Aut było na prawdę mnóstwo. A rozbieżność między nimi ogromna - od maluchów, podrasowanych Matizów, przez najnowsze Audi, Nissan GTR, Mustangi i Ferrari. Były również starsze auta w stylu amerykańskich Cadillac. 

Moje serce podbiły Mustangi i najnowsze Lamborghini Huracan. Coś wspaniałego. Już w podstawówce, oglądając stare hip-hopowe teledyski podziwiałam te auta. Świetna frajda choćby na chwilę usiąść w takim cudzie techniki. No bo jak to inaczej nazwać? 😀

Razem z chłopakiem obeszliśmy prawie każdy samochód, omawiając detale, które nam się podobają. Międzyczasie, przed budynkiem odbywał się drift, którego również nie mogliśmy ominąć. A gościem głównym był Mariusz Pudzianowski (w zeszłym roku Krzysztof Hołowczyc). Impreza trwała 2 dni - sobotę i niedzielę. 

Świetnie się bawiliśmy i za rok na pewno wrócimy! Polecam każdemu.



 




 













poniedziałek, 8 maja 2017

Paintball :D

Majówkę spędziłam teoretycznie w domu, bo nigdzie dalej nie wyjeżdżałam. Jednak na pewno nie mogę powiedzieć, że się nudziłam. W poniedziałek wybraliśmy się z Krzysiem na przejażdżkę do Sandomierza. Była fajna pogoda na zwiedzanie miasteczka, które jednocześnie jest bardzo ładne i klimatyczne. I chyba nie tylko my na to wpadliśmy, bo ludzi była masa! Wtorek spędziłam na siłowni, a wieczór w towarzystwie znajomych. Noi w  końcu środa! Czyli dzień, z którego dzisiejsza fotorelacja. Gra w paintball. Był to mój pierwszy raz i od razu mi się spodobało. Nie przeszkadzały mi nawet bolesne pociski i siniaki na nogach. Adrenalina podczas rywalizacji, chęć pokonania "wroga" i duża dawka ruchu niwelują ból. Nasza ekipa liczyła 10 osób, a cala grupa około 25? Świetna zabawa, polecam każdemu, kto lubi poczuć emocje. Noi te mundury... ♡








wtorek, 25 kwietnia 2017

Koncert Zenka Martyniuka

Zaczęła się wiosna, a co za tym idzie - zaczynają się festyny. W Racławicach, nieopodal mojego miasta ( tak, to te Racławice gdzie walczył Kościuszko i Głowacki 😜 ), co roku mają miejsce "Wybory chłopa". Organizowany jest wówczas duży festyn, różne atrakcje w stylu wesołe miasteczko, kramy, jedzenie, konkursy noi oczywiście gwiazda wieczoru. W tym roku był nią Zenek z zespołem Akcent. Jako, że mam dobre wspomnienia z jego kawałkami i po prostu wpadają w ucho, nie mogło mnie tam zabraknąć. Mimo dużego chłodu zabawa była bardzo fajna. Ludzi można było zliczać w tysiącach. Chętni mogli wyjść na kopiec Kościuszki. Spotkałam także kilku znajomych z mojej byłej licealnej klasy. Fajnie było ich zobaczyć. Przede mną jeszcze duużo takich eventów tego lata. I can't wait!



wtorek, 4 kwietnia 2017

Gliwice vol. II ♥

Ten weekend ponownie mieliśmy okazję spędzić razem z Krzysiem, jego siostrą, jej chłopakiem oraz ich rodzinką w Gliwicach. Pogoda nam się udała, było bardzo cieplutko. Wykorzystaliśmy pogodę na spacery, lody na rynku, rowery, działkowanie i kilka innych atrakcji. Gliwice to bardzo ładne miasto z klimatycznym rynkiem. Uwielbiam tak się wyrwać z mojego miasta chociaż na dwa dni i to jeszcze w takim towarzystwie :-) To był super zabawny czas i mam nadzieję, że jeszcze nie raz gdzieś razem pojedziemy 😉

 

 







Pozdrawiam!

poniedziałek, 20 marca 2017

♪ Czesław Śpiewa - Maszynka do świerkania

Niejednokrotnie pisaliście w komentarzach, że lubicie mixy zdjęć, które wklejam regularnie już od dłuższego czasu. To fajny patent na streszczenie rzeczy, które działy się u mnie w ostatnim czasie, ale postanowiłam powoli od tego odchodzić. Często te zdjęcia to wyjęte z kontekstu snapy, które nie mają większego znaczenia, a nie tego chcę. Niestety nie mam ostatnio czasu, ani większej weny na cykanie zdjęć lustrzanką. W lato będzie tego więcej! Na razie skupiam się głównie na nauce, kursie, sporcie, pracy i oczywiście ukochanym. Tak mija mi dzień za dniem, ale to i tak sto razy lepsze niż codzienne chodzenie do szkoły czy maturka! Jak dobrze, że to już za mną. W ciągu tego miesiąca działo się kilka ciekawych rzeczy: nauczyłam się sporo czy na studiach w kwestii języka norweskiego, czy w pracy. Pracowałam również w tłusty czwartek przy sprzedaży pączków. Możecie wierzyć lub nie, ale przez moje ręce w ten dzień przewinęło się jakieś 4tys pączuszków. Męczące, ale fajne doświadczenie. Po drodze jeszcze były walentynki, dzień kobiet... oj długo mnie tu nie było ... Ponadto jeździłam do kina, na siłownie, na shoppingi małe i duże, a w zeszłą niedzielę byliśmy z Krzysiem na rajdzie samochodowym. Sezon się zaczął, yepp!








Pozdrawiam!

poniedziałek, 13 lutego 2017

Moscow City Ballet Jezioro Łabędzie

W piątek ( 10.02 )  w końcu nadszedł czas na wyczekiwany przeze mnie długo spektakl baletu moskiewskiego. Wraz z moją przyjaciółką Izą kupiłyśmy bilety już w listopadzie i cierpliwie czekałyśmy aż do lutego. To było niesamowite doświadczenie zobaczyć na żywo profesjonalny rosyjski balet w powszechnie znanej sztuce; "Jezioro Łabędzie". Spektakl miał miejsce w krakowskim ICE Congress. Prócz występu na parkiecie, tuż za była tafla lodu, na której balet był ukazany w wersji łyżwiarskiej. Ogrom pracy i umiejętności, które z pewnością włożyli artyści w wykonanie tego jak najlepiej naprawdę imponuje. Umięśnione, smukłe ciała w pięknych kostiumach... A do tego klasyczna muzyka. Każdemu polecam zobaczyć coś w tym stylu chociaż raz w życiu, bo wspomnienia niezastąpione. 

W niedzielę podczas przerwy między zajęciami, wraz z koleżanką Bereniką, odwiedziłyśmy galerię sztuki na krakowskim rynku, której tematem przewodnim był polsko-norweski design. Sztuka nowoczesna. Czasami zrozumiała, czasami przez swoją prostotę niezrozumiała w ogóle. Wystawa była niezwykle ciekawa, interaktywna, a co więcej związana z moim... fachem :D 

Poza tym wszystkim, moje życie toczy się w tym samym tempie. Jestem w trakcie sesji, zaliczam po kolei egzaminy, chodzę na kurs, dorabiam sobie w pewnej pracy. Tydzień temu, jak co roku przyjechał do mnie do domu wujek Norweg. Jego obecność jest dla mnie teraz zbawienna, bo mogę testować swój norweski. I jak na razie...idzie mi dobrze. Oby tak dalej. A już jutro walentynki! <3




Pozdrawiam wszystkich