poniedziałek, 19 czerwca 2017

Koncert System of a down w Krakowie ❤


Hej hej! Dziś przychodzę do Was z relacją z koncertu System of a down!
A więc od początku. SOAD to jeden z moich ulubionych zespół. Na codzień nie słucham takiej muzyki, ale oni są wyjątkiem. Uwielbiam ich kawałki -mocne brzmienia, gitara basowa i wokaliści czyli Serj Tankian i Daron Malakian. Wszystko to razem daje niesamowity efekt! 

Ten koncert był na mojej liście "marzeń do spełnienia" już od kilku dobrych lat. I na szczęście miałam okazję być na nim w zeszłą sobotę (17.06), na krakowskiej TAURON ARENIE. 

Co mogę powiedzieć... było wspaniale. Emocje mną zawładnęły. Ogrom hali stadionu, mieniące światła, muzyka która rozrywa bębenki w uszach i  tysiące kolorowych ludzi. Zaparło mi dech w piersi. Przed gwiazdą wieczoru grały jeszcze dwa supporty. Nie pamiętam dokładnie nazwy tych zespołów, ale również grali świetne, mocne brzmienia. 

A już o godzinie 21 na scenę wbili chłopaki z Systemu. W sekundę ludzi napełnił ogrom energii, mnie też. Każdy napędzał się nawzajem. Grane były same kultowe kawałki takie jak: Aerials, Hypnotize, Chop Suey, Lonely day, Sugar, Toxicity, BYOB itd. A więc prześpiewałam wszystkie! Dziwię się, że nie straciłam głosu, bo na prawdę dałam upust wszystkiemu. To było dla mnie niesamowite przeżycie i czułam się w swoim żywiole. Jak ryba w wodzie. Zapominam wówczas o wszystkim i żyje tylko muzyką, która przepełnia w całości. Wbija się w serce, głowę, płynie żyłami po całym ciele. Coś wspaniałego i polecam każdemu! 

Warto było czekać siedem miesięcy na upragniony koncert. 
Na mojej liście "marzeń do spełnienia" jest jeszcze kilka innych zespołów i wykonawców, a więc czekam cierpliwie.


 













Zdjęcia oczywiście własności Antyradio.pl


MOJE ZDJĘCIA










FILMIKI



 

 

Mogłabym Was zasypać na pewno jeszcze kilkoma filmikami, ale myślę, że na razie tyle wystarczy. 
Pozdrawiam!

środa, 14 czerwca 2017

Góry Stołowe - Szczeliniec + Kaplica czaszek

Trzeciego dnia naszego wyjazdu wróciliśmy do Polski w okolice Gór Stołowych. Na początku poszliśmy zobaczyć kaplicę czaszek w Czermnej czyli kaplicę, której ściany i sklepienie wyłożono ludzkimi szczątkami - prawdziwymi czaszkami i kośćmi. Oprowadzała nas później siostra zakonna. Czaszek i kości były tysiące. Każda inna, ale równie przerażająca. Kaplica robi niesamowite wrażenie. Niestety w środku nie można było robić zdjęć, ale wygląda to mniej więcej tak: KLIK. Następnie weszliśmy na najwyższy wierzchołek Gór Stołowych - Szczeliniec. Na szczyt wiodło mnóstwo schodów (dobry trening dla nóg 😁). Widok z góry był niesamowity, ale jeszcze lepsze były formacje skalne. W Tatrach tego nie zobaczymy, więc polecam każdemu przejść tzw. labiryntem Błędnych Skał. Robi wrażenie.
Później już tylko 6-godzinna podróż w stronę domu, która minęła bardzo szybko i bez większych przygód. 

Całe trzy dni podsumowuję jako w zupełności udane. Bardzo lubię zwiedzać i jeździć w miejsca, w których jeszcze nie byłam. Chodzenia było dużo, nogi bolały, ale ten ból wynagradzały widoki i oczywiście dobre towarzystwo. Jeśli miałabym trochę ponarzekać to... Stwierdzam, że w walce PRAGA vs BUDAPESZT, wygrywa Budapeszt. Praga ma bardzo bardzo podobną architekturę do Krakowa. Dużo starych kamienic, brukowanych uliczek etc - więc nie dużo architektonicznych perełek udało mi się wypatrzeć. Panorama miasta też niestety słabsza niż w Budapeszcie. Praga to miasto architektonicznie w 100% europejskie. Czułam się trochę jak w Krakowie, w którym bywam niemal codziennie więc podobne budynki bardzo mi się już opatrzyły. To tyle co do mojego narzekania. Cała reszta była super! Aaa... zapomniałabym. Strasznie tam drogo! 😄😄


Fidget Spinner
 






Z moją mamą i kuzynką na szczycie Szczelińca





Formacja skalna w kształcie małpy