poniedziałek, 13 lutego 2012

I'm not a rapper, I'm a demon


Cześć! Jakie cudowne uczucie siedząc przy komputerze... nie martwiąc się o to, że jutro trzeba wcześnie wstać. Ferie są cudowne. Dzisiejszy dzień spędziłam z Igą i Wiktorią. Na początku trochę zdjęć, a potem zakupy <3 Kupiłam dwie cudowne kamizelki, które muszą przejść kilka przeróbek. Dzień minął mi z uśmiechem na ustach. Teksty i czyny dziewczyn potrafią rozładować złość i przygnębienie, które na co dzień noszę głęboko schowane, aby nikt tego nie widział. Często żuję balonówkę. Iga w ciągu kilku minut znalazła w moich rzeczach kilka opakowań po gumach. Padł epicki tekst, z którego śmieję się do tej pory: "Co to ma być!? Kolejna balonówka...?" Nie wyrobię... Wieczorkiem na pożegnanie walnęłyśmy po małym shoocie i pożegnałyśmy się. 

Wprost uwielbiam dowiadywać się o sobie nowych rzeczy. Nie wiecie w jakim znaczeniu? Po prostu kocham słuchać jak ludzie mnie obgadują. To takie żałosne. Zamiast powiedzieć mi w twarz co im nie pasuje, pewne osoby wolą się kryć z tym po kątach. Fenomenalne. Gdyby nie moje kochanie: Ania! Na pewno nie prędko dowiedziałabym się co myślą o mnie "znajomi". Od kilku miesięcy jestem totalnie inną osobą. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Parę osób udowodniło mi, że nie warto się przejmować i należy cieszyć się życiem. Damn. Obraz nędzy i rozpaczy.

Post wcześniej pisałam wam, że moje życie prywatne zaczęło się rozkręcać! Aww, to teraz miejcie świadomość, że robi się naprawdę coraz bardziej ciekawie! Dowiaduje się tylu rzeczy... słodko.

Jak spędzicie walentynki? Ja planuję spotkać się z Izą. Na pewno będzie świetnie, wezmę aparat, pójdziemy na jakieś żarełko i tak minie mi ten "miłosny" dzień. 

Krrruca, nawet nie możecie zdać sobie sprawy jak bardzo jestem szczęśliwa słuchając arabskiej muzyki, oglądając zdjęcia z Egiptu, a jednocześnie pisząc z moimi arabskimi przyjaciółmi. Aż się łezka w oku kręci.
Złapałam ten klimat... oczywiście nigdy zapewne nie przekonam się co to znaczy prawdziwe życie w krajach arabskich... które jak wiadomo nie są bogate, ale chciałam poczuć chociaż przez chwilę ten nastrój... poczułam. Mulaci są słodcy.  



Kupujemy kurtałkę <3 Dzwonimy do Igi (madameache.blogspot.com) Dajemy jej nici, igły i kilka dodatków. Po kilku minutach mamy zupełnie odmienioną kurtałkę! Polecam!

3 komentarze:

  1. faktycznie ciekawe te dodatki do "kurtałki" ;)) Ja skończyłem ferie ! zazdroszczę ci ! U mnie na blogu recenzja nowego polskiego filmu BIG LOVE zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajne te zdjęcia xd
    Jak zawsze .
    Zapraszam ^^

    OdpowiedzUsuń