piątek, 24 lutego 2012

give me my weapon mother and load the machine gun

Jestem zmęczona. Mój "tydzień konny" się skończył czego bardzo żałuję. Poznałam wiele nowych osób, spędziłam z nimi miło czas, pojeździłam konno. Cud, miód i orzeszki. Jedne z bardziej udanych ferii w moim życiu. Może dlatego, że poddałam się temu wyzwaniu sama? Anyway. Te dwa tygodnie były wspaniałe. Mam nadzieje, że wrócę tam na wakacje i znów spotkam się z Alą, Natalią i oczywiście z Panią Żanetą, Panem Kubą i z wszystkimi naszymi futrzastymi przyjaciółmi. Będzie mi ich wszystkich brakować. Mimo iż spędziłam z nimi jedyne pięć dni strasznie się do wszystkich przywiązałam, nawet za Panem stajennym, który kazał nam co rano zamiatać całą stajnię. Czekam do lipca!

Ah, czas ferii, czas zmian. Tak mogę to nazwać. Skróciłam i trochę pocieniowałam włosy. Wyglądają dobrze, jednak muszę zapuścić! 

Wczoraj ogarnął mnie ogromny leń. Cały wieczór siedziałam przy komputerze przeglądając ciekawe filmiki na YT. Doznałam olśnienia. Zakochałam się. Oniemiałam. Zamurowało mnie. Jak jeszcze mogę to opisać? REWELACJA. Silk jest Polakiem, a zarazem jednym z najszybszych raperów na świecie. Pokazawszy to nagranie mojej rodzinie wszyscy zamilkli. Szacunek Silk!



 Narysowany przez Kubę zębo-króliko-Maciek. Miazga
 Rafael, potulny siwek
 Nasz zazdrośnik, Mirosław! 
Oh jacy jesteśmy piękni! Likier i Szafir. Moje dwa ukochane skarby. Wrócę do was, obiecuję! 
wow *-* mam nowego czytelnika mojego bloga. napawaj się słowami

środa, 22 lutego 2012

you know where we fucking be

Hej! Dzisiaj działo się bardzo dużo. Jak wspominałam wcześniej, od poniedziałku zaczął mi się "tydzień konny". Codziennie rano o godzinie ósmej jestem już w stajni. Poznałam wiele ciekawych ludzi. Najpierw długa rozgrzewka (uwierzcie mi, długa!), śniadanko, a po posiłku bierzemy konie i idziemy na jazdę. Cudownie! Po godzince na grzbiecie konia sprzątamy w stajni lub idziemy na teoretyczną część zajęć. Obiadek! Po obiadku idziemy na drugą jazdę, która zawsze jest troszkę bardziej urozmaicona niż pierwsza. We wtorek razem z panią instruktorką i Alą pojechałyśmy w teren. Wyobrażacie sobie jechać galopem nad brzegiem Wisły przy zachodzącym słońcu z ludźmi, których lubisz? Dzisiaj podczas drugiej jazdy jeździliśmy na oklep czyli bez siodeł. Moje biodra, łydki i uda płakały z bólu, ale świadomość podpowiadała: Dasz radę! Jutro chyba też terenik... nie mogę się doczekać.

Wstawanie o siódmej rano to nie lada wyzwanie, ale gdy pomyślę, że zaraz będę wśród tych wszystkich końmi od razu zakładam kurtkę i wybiegam z domu. Wielka determinacja. Co innego gdy wiem, że budzę się by iść do szkoły. Porażka

Kochane zdjęcie! Od lewej: Ala, Natex, Natalia, Santiago

Likier! <3
Nie było tak strasznie jak wygląda 
wesoła gromadka

Z Sevenem. Milszego kocurka nie widziałam. miau
Szafir <3 
Jaka to jazda bez upadku? Maćku, gratulacje!

Zdjęcia tylko z jednego dnia, także szykujcie się na więcej, bo nie zamierzam odpuścić mojej lustrzance. :3 Jestem szczęśliwa! Pomijając to, że mam dwa problemy. Tylko dwa. Jak je rozwiązać? Chcecie pomóc? natex@onet.eu nie będę się tu tym dzielić *-*

piątek, 17 lutego 2012

my veins want rest from needles

Ciao Amici! Przyznać się szczerze! Przeżyliście po Tłustym Czwartku? Ja ledwo... aż mi wstyd napisać ile pączków wszamałam. Będę musiała to spalać dobrych kilka dni! Ostatnio zauważyłam, że strasznie nie zdrowo się odżywiam. Należy to zmienić, bo będzie źle! Dzisiejszy dzień spędziłam z siostrą na zakupach w Krakowie. Kupiłam parę fajnych butów i apaszkę. Dla mnie wystarczy. Jak wspominałam wcześniej w środę byłam na nartach. Był to jednodniowy wypad. Było bardzo fajnie pomijając fakt, że chyba nigdy nie było mi aż tak zimno. Gdyby nie gorąca czekolada i towarzystwo Izy na pewno bym się załamała. Stok był krótki i łatwy, może zbyt łatwy jak dla mnie? W przyszłym tygodniu chyba wybiorę się jeszcze na narty... Czeka mnie też cały tydzień konny! Nie mogę się doczekać. Od początku ferii każdy dzień mam dokładnie zaplanowany, wypchany i jak do tej pory udany! Ferie trwajcie *-* 




 Czwarteczek minął mi na jedzeniu pączków, zdjęciach z Bartkiem i oglądaniu moich filmów z dzieciństwa! wstyd, wstyd,wstyd

wtorek, 14 lutego 2012

Kisses!

Cześć zakochańce! Jak minął wam czternasty luty? Jak wspominałam wcześniej, spędziłam go z moją psiapsiółką Izą. Wszamałyśmy pizzę, pobłąkałyśmy się po mieście, a pod koniec naszego spotkania chwyciłyśmy za aparat i powstało kilka nowych zdjęć. Jutro jadę na narty! Bardzo się cieszę. Oczywiście razem z Izą pobzikujemy na stoku. Nie mogę się doczekać. A drugi tydzień? Obóz konny. Awww!



poniedziałek, 13 lutego 2012

I'm not a rapper, I'm a demon


Cześć! Jakie cudowne uczucie siedząc przy komputerze... nie martwiąc się o to, że jutro trzeba wcześnie wstać. Ferie są cudowne. Dzisiejszy dzień spędziłam z Igą i Wiktorią. Na początku trochę zdjęć, a potem zakupy <3 Kupiłam dwie cudowne kamizelki, które muszą przejść kilka przeróbek. Dzień minął mi z uśmiechem na ustach. Teksty i czyny dziewczyn potrafią rozładować złość i przygnębienie, które na co dzień noszę głęboko schowane, aby nikt tego nie widział. Często żuję balonówkę. Iga w ciągu kilku minut znalazła w moich rzeczach kilka opakowań po gumach. Padł epicki tekst, z którego śmieję się do tej pory: "Co to ma być!? Kolejna balonówka...?" Nie wyrobię... Wieczorkiem na pożegnanie walnęłyśmy po małym shoocie i pożegnałyśmy się. 

Wprost uwielbiam dowiadywać się o sobie nowych rzeczy. Nie wiecie w jakim znaczeniu? Po prostu kocham słuchać jak ludzie mnie obgadują. To takie żałosne. Zamiast powiedzieć mi w twarz co im nie pasuje, pewne osoby wolą się kryć z tym po kątach. Fenomenalne. Gdyby nie moje kochanie: Ania! Na pewno nie prędko dowiedziałabym się co myślą o mnie "znajomi". Od kilku miesięcy jestem totalnie inną osobą. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Parę osób udowodniło mi, że nie warto się przejmować i należy cieszyć się życiem. Damn. Obraz nędzy i rozpaczy.

Post wcześniej pisałam wam, że moje życie prywatne zaczęło się rozkręcać! Aww, to teraz miejcie świadomość, że robi się naprawdę coraz bardziej ciekawie! Dowiaduje się tylu rzeczy... słodko.

Jak spędzicie walentynki? Ja planuję spotkać się z Izą. Na pewno będzie świetnie, wezmę aparat, pójdziemy na jakieś żarełko i tak minie mi ten "miłosny" dzień. 

Krrruca, nawet nie możecie zdać sobie sprawy jak bardzo jestem szczęśliwa słuchając arabskiej muzyki, oglądając zdjęcia z Egiptu, a jednocześnie pisząc z moimi arabskimi przyjaciółmi. Aż się łezka w oku kręci.
Złapałam ten klimat... oczywiście nigdy zapewne nie przekonam się co to znaczy prawdziwe życie w krajach arabskich... które jak wiadomo nie są bogate, ale chciałam poczuć chociaż przez chwilę ten nastrój... poczułam. Mulaci są słodcy.  



Kupujemy kurtałkę <3 Dzwonimy do Igi (madameache.blogspot.com) Dajemy jej nici, igły i kilka dodatków. Po kilku minutach mamy zupełnie odmienioną kurtałkę! Polecam!

piątek, 10 lutego 2012

sex, whores, drugs: true for lovers

Cześć! Nareszcie zaczęły się ferie! Macie jakieś plany czy może już jesteście po? Opowiadajcie. Ja szykuję się na narty, a w planie mam jeszcze konie. Mam nadzieje, że wszystko wypali. Przez trzy dni pisałam próbne egzaminy. Z polskim, historią i angielskim sobie poradziłam-gorzej z matematyką. Trzeba trochę wyluzować, nie można żyć samą szkołą. Jeżeli chodzi o moje życie pozaszkolne to muszę przyznać, że robi się coraz ciekawiej. Nie lubię zdradzać pikantnych szczegółów z mojego życiorysu, ale wiedzcie! DZIEJE SIĘ! 

Dzisiaj zainwestowałam w nowy telefon. Co myślicie o Samsungu Galaxy Gio? Czy ktoś z was go ma? Jaka jest wasza opinia, chcę ją poznać. Ja jestem zadowolona.

Co robicie żeby się zrelaksować? Czy muzyka wam w tym pomaga? Mi pomaga owszem, prócz rapu odprężyć się pomaga mi dość specyficzny gatunek muzyki. Niewielka grupa ludzi go lubi, ale dla mnie jest czymś ciekawym... wręcz fascynującym. Bollywood. 

Grzanka

sobota, 4 lutego 2012

stand on the side and don't provoke

Miłość, marzenia, uczucia i myśli jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt. Sobota. Sama nie wiem czemu zleciała mi tak szybko... może dlatego, że cały dzień siedziałam przed komputerem. Moja siostra właśnie teraz bawi się na studniówce, a ja w rozczochranych włosach i z rumieńcami na twarzy operuję przy komputerze. Możecie pomyśleć, że mam bardzo nudne życie... może trochę? Jak jest zimno i nikomu nie chcę się wyjść to zawsze tak jest! Ważne, że przeżyłam! Awww, fuckin physics
Cały świat może być twój!
Rrrrrrambo

czwartek, 2 lutego 2012

take a gun and kill me... you resign

Po raz drugi już się z wami witam. Bez większych chęci widziałam wizję szorowania jutro do szkoły, ale z większym entuzjazmem przekonywałam mamę, aby pozwoliła mi jutro zostać w domu. Udało się. Natex jesteś boska! Kolejny dzień... właśnie [...] czego? Haaa, opierniczania się i łażenia z kąta w kąt <3 Kocham

Znudzony Natex

suicide: fear of life or courage to death?

Ola Amigos! Dzisiejszego pięknego dnia nie poszłam do szkoły. Dlaczego? Z teatru wróciłam ok. 22.30 i jakoś nie chciało mi się tyrać na kartkówkę z WOS-u. Damn. Na początku uważałam, że ten spektakl będzie mega nudny, zamulający i beznadziejny. Pomyliłam się. Sztuka była zabawna, ze świetnymi aktorami, a największa niespodzianką był dla mnie Michał Czernecki znany bardziej jako Hubert z "Pierwszej Miłości". Zobaczywszy go, zupełnie oniemiałam. Siedząc w pierwszym rzędzie mogłam go podziwiać z odległości może... dwóch metrów? Siedziałam jak zamurowana gdy chociaż na chwilkę odwrócił na mnie wzrok. Dzisiejszego dnia pomogłam spakować się tacie, który wyjeżdżał i cały dzień łaziłam za siostrą aby porobiła sobie ze mną zdjęcia. Nie chciała! Chyba zabiorę się za matematykę...
Dobry humor? Ojj tak, ktoś w kilka minut zmienił mój zamuł w szczęście. 

 Tak minął mój poniedziałek. Zamiast siedzieć w grubych kapciach przed telewizorem potyrałam z Anią na spacerrrrrr, zdjęcia też były-jakże by inaczej <3 Tralalala, potrzebuję więcej zdjęć! Bo więdnę! Chyba zaraz ubieram buty i.... kruca, za zimno jest!


 Taka fotograficzna sztuczka. aww