Wszędzie gwiazdki, łańcuchy, renifery, Mikołaje, bombki i kolędy. Wszystko to nadaje wyjątkowego klimatu. "Czujemy święta", ale ja się pytam gdzie jest cała istota świąt? BÓG SIĘ RODZI. Nikt o tym w sumie nie mówi, zauważyliście? XXI wiek jest dziwny. Komercyjny wręcz. Dobija mnie natłok kolęd i piosenek świątecznych w radiu. Wszystko byłoby spoko, ale w kółko leci to samo :D do porzygu. Z wiekiem coraz mniej jaram się świętami. Jeszcze kilka lat temu wkładałam sobie w spodnie łańcuchy choinkowe i biegałam po domu udając, że mam ogon - świetnie się przy tym bawiąc. Teraz jestem troszkę starsza i mniej mnie to rajcuje. Lubię święta, nie mówię, że nie, ale z upływem lat są coraz mniej magiczne <możetoprzezbrakśniegu?> Nie zmienia to faktu, że cały dzisiejszy ranek z uśmiechem na ustach piekłam ciasta, babeczki... Największą radochą jest wylizywanie miski. Mimo ostrzeżeń mamy o bólu brzucha potrafię zjeść mnóstwo surowego ciasta XD mniam. Choinka przystrojona, prezenty...